Wirtualna Polska 26 kwietnia 2010 r. zaprezentowała artykuł blogerki o pseudonimie Green Time.
Byłam wczoraj na wyborach Miss Ziemi Lubuskiej. Już od wejścia zdziwiło mnie, że przyszło tak mało osób. Ledwo co zajęte było pół sali. „Kiepska promocja, czy impreza się już przejadła?" - zachodziłam w głowę. Załamałam się jeszcze bardziej, gdy skojarzyłam, że wśród tej garstki, jest pewnie jeszcze sporo osób z rodzin uczestniczek.
„Gdzie te czasy, gdy ogólnopolski finał tej imprezy budził niesamowite emocje" - pytałam samą siebie. Pamiętam jak siadało się przed telewizorem i z podekscytowaniem na kartkach zapisywało „swoje typy". Podglądało się jakie są nagrody, scenografia, w jakich strojach i w jakich układach choreograficznych prezentują się kandydatki. A ile przy tym było kłótni w domach o te dziewczyny! W myśl zasady - jednemu podoba się córka drugiemu teściowa. I nie było możliwości, żeby następnego dnia cała Polska nie znała nazwiska nowej miss.
Dzisiaj z sentymentem czyta się takie relacje jak ta z 1990 roku:
„Scenografia nie była imponująca - kolorowe podświetlenie sceny oraz wiszące pasy materiału z logo Miss Polonia. Był to rok, w którym do składu jury po raz pierwszy wprowadzono notariusza, odpowiedzialnego za zliczenie i podsumowanie werdyktu. Prezenterami prowadzącymi galę finałową konkursu byli: Lucjan Kydryński, Małgorzata Niemen oraz Jacek Borkowski. Zaś w skład jury weszły m.in. Beata Tyszkiewicz oraz Zofia Nasierowska. W części artystycznej zaprezentowali się : Andrzej Zaucha, Jacek Borkowski, Elżbieta Zającówna, Marian Opania oraz Wiktor Zborowski. Oprawę muzyczną gali zapewnił Big Warsaw Band. Koronacji najpiękniejszej Polki dokonała Beata Tyszkiewicz. Laureatkami konkursu zostały: Miss Polonia 1990 Joanna Michalska z Warszawy, I wicemiss Lidia Żukowska z Jeleniej Góry, a II wicemiss Dorota Zimermann z Gdańska" ( Z archiwum Miss).
Pamiętam te wybory! Wtedy Joanna zgarnęła prawie wszystko co było możliwe. Oprócz głównego tytułu była też miss elegancji, gracji i publiczności. Otrzymała w nagrodę 3 anteny satelitarne, bo jakoś nikt nie przewidział, że jedna dziewczyna może mieć tyle tytułów. Dbano o poziom artystyczny tej imprezy, dziewczyny były wykształcone... (a może to mi z perspektywy dziecka tak się wydawało). Z ciekawością zajrzałam co od czasu wyborów porabiała pani Joanna Michalska:
„Zaraz po finale w 1990 Miss otrzymała propozycję zagrania głównej roli w niemiecko-włoskim filmie "Ernestyna" wg jednej ze znanych oper. Film z jej udziałem otrzymał nagrodę na Festiwalu Filmowym w Cannes. Wystawiła dużo swoich obrazów na wystawach indywidualnych. Obecnie mieszka w Warszawie, śpiewa w chórze Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. W 2005 wstąpiła do Samoobrony RP. Bez powodzenia kandydowała z jej listy w wyborach samorządowych w 2006 do Rady Miasta Warszawa oraz w wyborach w 2007 do Sejmu. Na początku 2007 urodziła syna - Sebastiana".
Ewa Wojciechowska połapała kiedyś te dziewczyny i wypytała je o wybory i ich dalsze życie. Tak powstała książka o najpiękniejszych od 1983 do 2006 roku „Miss Polonia a jednak warto".
Jest tam sporo anegdot i opowieści jak zmieniały się kanony urody, jaką metamorfozę przechodziły kandydatki i dlaczego wyniki wyborów rodziły takie emocje.
Już do anegdot przeszły zwroty „Interesuję się muzyką i sportem", czy „Jedyne czego pragnę to pokoju na świecie". Nowosadko, Flank, Wachowicz - kiedyś wszyscy kojarzyli te nazwiska. A dzisiaj nawet nie bardzo wiadomo kiedy odbywają się finały.
Wczoraj patrzyłam na dziewczyny, które po regionalnym konkursie mają reprezentować nas dalej. Strasznie młodziutkie, przestraszone i jak często padało ze sceny „próbujące pokonać nieśmiałość, kompleksy, lęki". Aż trudno uwierzyć, że dziewczyny z lat 80-tych były wtedy w tym samym wieku. Ale one były jakieś takie doroślejsze, dojrzalsze. Tamte walczyły o siebie i swoją przyszłość. A teraz nie bardzo wiadomo o co w tych wyborach chodzi. Mam nadzieję, że dziewczyny, które wczoraj u nas wybrano, mają nie tylko piękne buzie, ale i głowę na karku.
**********************************************************************************
Zygmunt Dariusz Meller Chłopakiem Lata 2010 w plebiscycie "Nasz Olsztyniak"
Wywiad plus relacja z pobytu i zdjęcia z weekendu w Osadzie Warmińskiej opublikowane były w gazecie Nasz Olsztyniak (czwartek 2 września 2010r. Nr 744, nakład 15 tys.) na stronie 3 jako temat tygodnia, plus zdjęcie na okładce tego numeru gazety w ramach nagrody. Od pierwszego ogłoszenia rankingu na łamach gazety prowadził, w efekcie pokonał w tym konkursie 37 zakwalifikowanych kandydatów i zostałem „Chłopakiem Lata 2010 „Naszego Olsztyniaka”. Była to już druga edycja tego konkursu. Informację o tym podał też portal Gazeta Świętojańska pod tytułem „Gdynianin Chłopakiem lata 2010!”.
(fragment wywiadu)
- Mieszkasz w Gdyni, więc pierwszym pytaniem, jakie się nasuwa , jest to , jak trafiłeś na nasz konkurs?
- Mieszkam w Gdyni, ale mój ojciec pochodził z Warmii. Szukając kiedyś informacji o waszym regionie , trafiłem na stronę „Naszego Olsztyniaka” i od tej pory regularnie czytam waszą gazetę w formacie pdf. Gdy zobaczyłem konkurs, postanowiłem się zgłosić.
- Żeby zaimponować kolegom, dziewczynie?
- Absolutnie nie! Miałem zupełnie inną motywację. Bardziej niż na weekendzie, zależało mi na rozmowie, w której będę mógł nakłonić czytelników do oddawania szpiku kostnego. Jestem bardzo zaangażowany w tę akcję.
- To proszę namawiać.
- Oddawanie szpiku nie boli, zrobiłem to, więc mogę potwierdzić. Poza tym im więcej z nas zdecyduje się to zrobić, tym większe szanse w przyszłości mamy my lub nasi bliscy, na otrzymanie pomocy, jeśli będzie ona potrzebna. Nie musimy i nie powinniśmy kierować się jakimiś górnoletnymi celami , jak chęć zostania bohaterem. Powinniśmy to zrobić z czysto egoistycznych pobudek, czyli chęci ratowania siebie.
- A czemu w ogóle zaangażowałeś się w tę akcję?
- W te wakacje zmarł po ciężkiej chorobie mój ojciec. Towarzyszyłem mu podczas różnych badań, bo walczył z rakiem płuc. Poznałem wielu chorujących ludzi, napatrzyłem się na ich cierpienie. I stwierdziłem, że trzeba działać, by to zmienić. Zacząłem namawiać ludzi do udziału w akcjach oddawania szpiku, ale już wiem, że bez wsparcia medialnego to na niewiele się zda. Dlatego postanowiłem podjąć wyzwanie i wystartować w konkursie na Chłopaka Lata „Naszego Olsztyniaka”.
- Podczas sesji zauważyłam, że nie boisz się aparatu. Czyżby jakieś doświadczenie?
- Jakieś 14 lat temu pracowałem w modelingu. To była fajna przygoda.
- Ale zawód masz inny?
- Pracuję w służbie celnej w Gdyni. Przez 10 lat zajmowałem się obsługą kontenerowców. A teraz szefuję komórce wewnętrznej.
- A po zdjęciu munduru jak się relaksujesz?
- Hobby mam zwykłe. Lubię książki i kino. Najbardziej lubię historie z lat 20 i 30 dwudziestego wieku. Uważam, że to był złoty czas. Uwielbiam czytać biografie ludzi, którzy wtedy żyli i oglądać polskie filmy z tamtego okresu. Niestety boleję nad tym, że trudno zobaczyć je w telewizji. Ciężko również znaleźć takie perełki na DVD. A szkoda. To mnie boli, że nie potrafimy docenić rodzimej kultury. U nas filmy z tamtych lat określa się mianem starego kina, co moim zdaniem jest takie pejoratywne. Współpracuję też z kilkoma portalami. No i muszę się pochwalić., że jestem kociarzem. Tą miłością zaraził mnie ojciec, który opiekował się bezdomnymi kotami.
(wywiad przeprowadziła Anna Szapiel)
***********************************************************************************
Portal Widelec.pl 11 listopada 2010r. “Laska dnia”
W jednym ze skeczów z ''Za chwilę dalszy ciąg programu'' pod tytułem ''Macki zła'', Wojciech Mann jako mafioso chce inwestować w suche doki w Lublinie. Uważamy, że to świetny pomysł, ale jeszcze lepszym byłoby inwestowanie w Lublinianki takie jak Monika Pietrasińska. Pietrasińska to jedna z najbardziej ''tapowych madylek'' w naszym kraju. Może nie jest znana za granicą tak jak Joanna ''Dżoana'' Krupa czy Anja ''tfu, Rubik'' Rubik, ale w Polsce na pewno można nazwać ją, jak to mawiają, ''wziętą''. W wieku 17 lat wystąpiła już w CKM-ie, na którego łamy później wróciła, całkiem niedawno została Playmate Października 2010 polskiej edycji Playboya, a oprócz tego występuje w kampaniach reklamowych firm bieliźnianych. Ma na koncie także tytuł Miss Lublina 2006 oraz, być może, tytuł Wicemiss Polski Nastolatek. ''Być może'' ponieważ często pojawia się on w sieci przy jej nazwisku, ale np. strona ''Z Archiwum Miss'' wymienia ją tylko jako jedną z uczestniczek konkursu w 2004 roku. Przy okazji przeglądania wspomnianej strony dowiedzieliśmy się także o istnieniu naszego nowego ulubionego konkursu piękności: Miss Świata Parowozów. Ale my nie o parowozach, choć kto wie czy podczas oglądania zdjęć Pietrasińskiej szklane powierzchnie w waszym pobliżu nie pokryją się parą. Ważne jest żebyście pamiętali dziś, że ta kondensacja będzie kondensacją naszą, polską i niepodległą. Zdrówko i zapraszamy do naszej świątecznej galerii.
************************************************************************************
Portal Onet.pl 10 grudnia 2010r. "Polki które zdobyły tytuł Miss Polonia"
Wybory Miss Polonia 2010 odbędą się już w najbliższą sobotę (11 grudnia). Z tej okazji przypominamy wszystkie piękne Polki, które zdobyły ten zaszczytny tytuł.
Konkurs Miss Polonia należy do najstarszych konkursów piękności na świecie. Jest również największym i najbardziej prestiżowym konkursem piękności w Polsce. Powstał w 1929 roku, w czasie wojny został zawieszony, a po wojnie został reaktywowany w 1957 roku zaledwie na dwa lata.
Wybory Miss Polonia 1958 odbyły się w aurze skandalu, co przyczyniło się do zaprzestania kontynuowania konkursu na ponad 20 lat. Faworytką publiczności w tamtym roku była 20-letnia Krystyna Żyła z Krakowa, ale korona powędrowała do 19-letniej Zuzanny Cembrowskiej z Warszawy. Ta została oprotestowana przez widownię i obrzucona pomidorami. Chaos organizacyjny, kłótnie i wściekła publiczność - tak można podsumować wybory Miss Polonia 1958. Konkurs został ponownie powołany do życia w 1983 roku. / zarchiwummiss.eu, Misspolonia.com, oprac. Joanna Bartmańska / Onet.pl, fot. East News, Reporter, Archiwum Biura Miss Polonia, Agencja BE&W, PAP, Forum
**********************************************************************************
Focus Śledczy wydanie specjalne kwiecień - maj 2011 " Śmierć Kiki w Grand Hotelu. Tajemnica pokoju 635" Andrzej Gass
Współpracowaliśmy przy realizacji materiału o tajemniczej sprawie śmierci dziewczyny w Hotelu Grand w Warszawie w 1958r. Bowiem przez długie lata istniała wersja, że ofiarą była Wicemiss Polonia 1958. Prawdę o całym zdarzeniu można poznać czytając ów artykuł.
***********************************************************************************
Nowości 7 lipca 2011r. "Dziewczyny promują nasz region" Tomasz Bielicki
Już pewną tradycją stało się, że co roku dziewczyny z województwa kujawsko-pomorskiego rywalizują w finale o koronę najpiękniejszej Polki. Czy sięgną po laury?
Magdalena Kołcz studiuje pedagogikę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Uwielbia tańczyć i oglądać filmy. Nieźle radzi sobie w kuchni. Ma 23 lata i 175 centymetrów wzrostu. Podczas marcowego finału w Teatrze Baj Pomorski pokonała 13 pozostałych kandydatek i zdobyła koronę Miss Polski Ziemi Toruńsko-Włocławskiej. „Nowości” jak co roku patronowały tej imprezie. Torunianka przebojem przeszła półfinał i awansowała do ścisłego grona finalistek tegorocznej edycji Miss Polski. Finał już 28 sierpnia w Amfiteatrze w Płocku.
Magdalena Kołcz nie jest jedyną dziewczyną, która będzie reprezentować nasz region. Do finału w Płocku awansowała również 18-letnia Kamila Wenderlich z Włocławka. Jest uczennicą klasy maturalnej II Liceum Ogólnokształcącego. Wciąż waha się pomiędzy studiowaniem wychowania fizycznego w Warszawie, a Łódzką Filmówką. Już trzeci sezon tańczy w Anwil Dance Team. Ma 170 centymetrów wzrostu. Podczas regionalnych eliminacji zdobyła tytuł I Wicemiss Polski Ziemi Toruńsko-Włocławskiej.
- Magdalena Kołcz swoim niecodziennym wyglądem wyróżnia się na tle innych kandydatek. Ma typową urodę modelki. Wysoka szczupła i wyrazista. Łatwo skupia uwagę. Sądzę, że ona albo Kamila Wenderlich powinna znaleźć się w pierwszej piątce - ocenia szansa kandydatek Jarosław Załęgowski, pasjonat konkursów piękności i redaktor serwisu „Z archiwum Miss...”. - Nasze dziewczyny zwiększą swoje szanse, jeśli tylko udowodnią przed jurorami, że poradzą sobie na międzynarodowych konkursach. Otrzymanie tytułu miss lub wicemiss wiąże się bowiem z wydelegowaniem kandydatek do kolejnych zagranicznych konkursów. Tak było ostatnio m.in. z Katarzyną Czerwińską z Torunia.
*************************************************************************************
MM Trójmiasto 18 lipca 2011 "Gdańszczanin Błażej Stankiewicz zostanie najpiękniejszym mężczyzną świata?" Maciej Czarniak
Gdańszczanin Błażej Stankiewicz ma szansę zostać najpiękniejszym mężczyzną świata w prestiżowym konkursie "Manhunt International".
Konkurs "Manhunt International" jest najbardziej prestiżowym z regularnie odbywających się konkursów męskiej atrakcyjności na świecie. Jego tradycja sięga roku 1993. Wtedy odbył się w Australii z udziałem kandydatów z 24 krajów. W ubiegłorocznym konkursie na Tajwanie było ich już aż z 50. Jest to najstarszy międzynarodowy konkurs tego typu.
- Aby zostać krajowym "Manhunt" i reprezentować Polskę na świecie, oprócz zwrócenia na siebie uwagi własnymi dokonaniami niezbędnym jest poczucie odpowiedzialności reprezentowania kraju - stwierdza Jarosław Załęgowski, szef portalu „Z Archiwum Miss". - Musi to być ktoś atrakcyjny, sympatyczny i odważny.
22-letni gdańszczanin został oficjalnie zgłoszony do konkursu przez portal "Z Archiwum Miss", który w 2010 roku otrzymał uprawnienia do wyboru i wydelegowania polskiego reprezentanta na konkursu jako przedstawiciel konkursu na Polskę. Błażej Stankiewicz to jeden z czołowych polskich modeli. Gdańszczanin ma 190 cm wzrostu i jest szatynem o brązowych oczach. Współpracuje z agencją OM Model Management.
Zgrupowanie i finał konkursu międzynarodowego odbędą się w listopadzie 2011r. Kraj organizujący i dokładna data konkursu nie zostały jeszcze ogłoszone. W każdej edycji bierze udział około 60 kandydatów z różnych krajów świata. Sam konkurs ma za zadanie wyłonić nie tylko najprzystojniejszego mężczyznę świata, ale także takiego który będzie najlepszym modelem. Polska w konkursie "Manhunt International" jak dotąd była reprezentowana zaledwie trzy razy. W latach 90-tych przez Kamila Karaska, a potem w 2002 przez Janusza Wojsiewicza i w roku ubiegłym przez Mariusza Dobosza z Lublina.
*************************************************************************************
Nowosci z dn. 5 sierpnia 2011 "Słowiański woj z dobrym bajerem w Korei" Tomasz Bielicki
Błażej Stankiewicz będzie reprezentował Polskę na międzynarodowym konkursie piękności dla mężczyzn
Słuchaczka Uniwersytetu Trzeciego Wieku i toruński radny pasjonujący się kulturą Słowian. Połączyła ich osoba 22-latka z Gdańska. I to nie byle jakiego.
Znajomi o Błażeju Stankiewiczu mówią wprost: „Swoim powodzeniem u dziewcząt mógłby przyćmić samego Roberta Pattinsona”. Gdańszczanin pracuje w branży jubilerskiej i pasjonuje się motocrossem. To właśnie on w październiku będzie w Seulu reprezentował Polskę podczas „Manhunt International 2011”, najstarszego międzynarodowego męskiego konkursu piękności. Aby skupić się na przygotowaniach, przerwał nawet studia.
- Dziewczyny oglądają się za tobą na ulicy? - pytamy. - Różnie to bywa. Ale chyba bardziej ja za nimi. W kontaktach częściej wykorzystuję dobry bajer niż swoją urodę - mówi „Nowościom”. - Nie ma co ukrywać, że dla moich kolegów chodzenie na wybiegach jest nieco gejowskie. A dla kobiet? Czasem lubią, jak chłopak o siebie dba, a czasem denerwuje ich, że posiada więcej kosmetyków niż one same. Dziewczyny na razie nie mam, ale propozycji spotkań i randek dostaję mnóstwo.
Stankiewicz jest modelem toruńskiej agencji „OM Model Management”. Do udziału w konkursie wydelegował go jednak toruński portal internetowy „Z Archiwum Miss”, który już przed rokiem wysłał do Azji polskiego reprezentanta. Przygotowania trwają. W Toruniu powstaje nawet specjalny szal, który w Seulu ma być znakiem rozpoznawczym Stankiewicza.
- Dostałam zdjęcia kilku chłopaków, abym mogła przyjrzeć się, jak wygląda. Ma być szerszy i dłuższy niż taki zwykły zimowy szal. I taki zrobię - mówi Ewa Szczerbicka, pasjonatka hafciarstwa z Uniwersytecie Trzeciego Wieku. - Cały będzie z atłasu. Myślałam, że napis „Poland. Manhunt International” uda się na nim wyhaftować, ale nic z tego. Na takim materiale trwałoby to pół roku. Liczy się czas. Stanęło na sitodruku.
O narodowy strój polskiego reprezentanta ma zadbać toruński radny Krzysztof Buława. Stankiewicz w Seulu zaprezentuje się bowiem jako słowiański wojownik. - Radny osobiście szyje historyczne stroje, a że sylwetki mają podobne Samo wyszło - mówi Jarosław Załęgowski z serwisu „Z archiwum Miss”. - W stroju woja Błażej weźmie udział w pokazach w centrum miasta. Trzymamy kciuki, aby mu się udało.
*******************************************************************************************
Nowosci z dn. 9 sierpnia 2011 "Świat należy do odważnych" Tomasz Bielicki
22-letni Błażej Stankiewicz, przy wsparciu torunian, walczy o tytuł najpiękniejszego mistera na świecie
Rozmowa z JAROSŁAWEM ZAŁĘGOWSKIM z toruńskiego serwisu „Z archiwum Miss”, który wspólnie z agencją OM Model wydelegował Błażeja Stankiewicza na konkurs „Manhunt International 2011”
Mówimy konkurs piękności dla mężczyzn, a myślimy o grupie metroseksualnych mężczyzn, którzy paradują po scenie w samych gaciach. Stereotyp?
Raczej tak. Kobiety powszechnie uważa się za płeć piękną, a mężczyzn za... tę mniej ładną. Dlaczego jednak nie mogą ze sobą rywalizować? Na ogół polscy organizatorzy konkursów dla facetów sami nie bardzo wiedzą, jak ten temat ugryźć. Często na konkursach regionalnych tworzony jest scenariusz pokazów wzorowany na konkursach żeńskich. I potem wygląda to przekomicznie. Konkursy męskie największą popularność zdobywają na kontynencie azjatyckim. Dla Azjatów nie jest to temat wstydliwy. Organizują takie wydarzenia z wielką pompą.
Dlaczego do tej pory tak niewielu Polaków decydowało się na udział w tego typu międzynarodowych konkursach?
W naszych kręgach kulturowych męska rywalizacja w takich imprezach jest wciąż czymś mało docenianym. Wbrew pozorom polscy misterzy nie są jednak anonimowi. Robią kariery. Pracują jako aktorzy, modele, biznesmani.
Czy kryteria przy tego typu konkursach różnią się czymś od wyborów miss?
Oczywiście. U kobiet ocenia się zgrabne nogi, talię, cała sylwetkę, ładną twarz. Ocenia się inteligencję. W Polsce od mężczyzn, poza byciem przystojnym, wymaga się muskularnej sylwetki i poczucia humoru. Azjaci sporą wagę przywiązują także do umiejętność radzenia sobie z mediami, błyskotliwości oraz potencjału, który można wykorzystać w modelingu.
W jaki sposób udało Wam się wydelegować na konkurs swojego kandydata?
Organizator konkursu „Manhunt International” z siedzibą w Singapurze sam się do nas odezwał z taką propozycją. W pierwszej chwili byłem tak zaskoczony, że nie wiedziałem, czy podjąć to wyzwanie. Nikt z redagujących nasz serwis nigdy wcześniej czymś takim się nie zajmował. Świat należy jednak do odważnych. Wiele się nauczyliśmy w ubiegłym roku, kiedy to po raz pierwszy wysyłaliśmy swojego reprezentanta.
Warto wiedzieć
„Manhunt International” to najstarszy międzynarodowy męski konkursu piękności. Tegoroczna edycja odbędzie się 10 października w Seulu.
Błażej Stankiewicz będzie czwartym Polakiem, który zaprezentuje się w tym konkursie.
****************************************************************************************
Tygodnik "Uważam Rze" z dn. 1.01.2012 "Księżniczki i ich marzenia" Natalia Schiller
Konkursy piękności nie wzbudzają już takich emocji jak przed laty, a mimo to jest ich coraz więcej. Niedawno poznaliśmy laureatkę jednego z najbardziej prestiżowych. Miss Polonią została Marcelina Zawadzka
Najpierw eliminacje na szczeblu lokalnym i wojewódzkim albo, dla dziewcząt, które z ważnych powodów nie mogą wziąć w nich udziału, restrykcyjny open casting, czyli wybór na podstawie przesłanych zdjęć. Później wyczerpujące zgrupowanie na etapie ogólnopolskim, podczas którego uczestniczki, skoszarowane jak młodzi żołnierze, są poddawane wielogodzinnym treningom.
Uczą się, by zawsze wyglądać nieskazitelnie i tak się poruszać. By nie wpaść w pułapkę podczas gali finałowej (choćby tańca w szpilkach na śliskiej podłodze) i by oswoić się z bezlitosną kamerą, która podczas rundy w kostiumach kąpielowych obnaża najmniejszą grudkę cellulitu.
Największą zmorą kandydatek jest jednak runda pytań, podczas której wielotysięczna loża szyderców czeka tylko, czy tegoroczny skład skompromituje się tak bardzo jak ubiegłoroczny. I wreszcie werdykt. Nowo wybrana królowa wychodzi z tłumu podobnych, ładnych, uśmiechniętych, długonogich dziewcząt, a w powietrzu wisi pytanie, dlaczego właśnie ta. – W wyborach liczy się nie tylko uroda – wierzy jednak Zygmunt Meller, redaktor serwisu internetowego Zarchiwummiss.eu – Miss jest wybierana w dużej mierze ze względu na osobowość. Powinna wiedzieć zawczasu, czym chce zajmować się w życiu, a zwłaszcza – jaki cel pragnie realizować dla innych.
(.......)
Po PRL- owskim okresie tęsknoty za luksusem nadszedł chaos pierwszych lat wolnej Polski, kiedy to wybory miss stały się przechowalnią wszystkich produktów ubocznych transformacji. Jak wspomina Jarosław Załęgowski właściciel portalu Zarchiwummiss.eu w jury zasiadali wówczas m.in. podejrzani przedsiębiorcy, kótrych po pewnym czasie wymawiano tylko pierwszą literą nazwiska.
(.......)