Sztuka bycia Misterem Polski - Marcin Pasternak
Marcin Pasternak ur w 1983r. w Andrychowie. Policjant Sekcji Ruchu Drogowego Policji w Wadowicach. Studiuje Wychowanie Obronne na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. W grudniu 2008 r. został Misterem Polski 2008.
Wiara w mój sukces była:
Na początku nie bardzo wierzyłem w swoje szanse ponieważ doceniałem klasę rywali i miałem świadomość, że wszystko może się zdarzyć. Jednak w pewnym momencie przyszła ta chwila przewartościowania mojej psychiki kiedy uwierzyłem w swoje siły. I wtedy tak po cichu zacząłem wierzyć, że jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego, że jeśli czegoś nie zepsuję w jakiś kuriozalny sposób to ..może się uda.
Zgrupowanie przedfinałowe było:
Pamiętam zgrupowanie przed regionalnym konkursem ‘Mister Beskidów”. Wtedy było to pierwsze doznanie tego typu. Teraz uczestnicząc w zgrupowaniu przed finałem Mistera Polski teoretycznie byłem lepiej psychicznie przygotowany, bardziej doświadczony. Ale prestiż tego konkursu był o niebo wyższy więc mimowolnie udzielały się emocje. Atmosfera wśród nas, finalistów jednak była sympatyczna i bardzo koleżeńska. Mimo wielkiej presji i wysokiej stawki wszyscy uczestnicy do końca zachowywali się bardzo fair. Niewątpliwa w tym zasługa pani Lucyny Grabowskiej, szefowej firmy ‘Grabowska Models”, która jako organizator konkursu potrafiła stworzyć właśnie taką atmosferę. Atmosferę rywalizacji ale pełną kultury, elegancji i wzajemnego szacunku .
Najtrudniejsze w trakcie konkursu było to:
Konkurs składał się z paru kategorii i każda z ich nosiła w sobie pewne elementy trudności. A poza tym był jeszcze efekt publiczności i oczywiście trema, która niestety pojawia się nawet u najlepszych. Były kategorie, w których czułem się swobodnie czy nawet pewnie. Najtrudniejszym momentem a raczej kategorią jeżeli możemy o takiej mówić na pewno był pokaz sceniczny w przebraniu mikołajkowym. Generalnie jako mężczyzna jestem zwolennikiem stylu klasycznego w najszerszym tego słowa znaczeniu. Klasyka i połączenie swobodnej elegancji to mój image w którym czuje się najlepiej. Zresztą ma to trochę związek z moja pracą jako policjanta. Absolutnie nie próbuję się kreować siłą na ”twardziela” ale w żadnym wypadku nie ulegam „ tabloidowym” czy wręcz „ gazetowo-plastikowym” trendom. Staram się zawsze być sobą i takim chciałbym pozostać. Oczywiście jestem otwarty na różne nowości ale w takim stopniu aby kompatybilowały z moim stylem. Zatem „mikołajkowy” epizod jest traktowany przeze mnie tylko i wyłącznie jako konkursowy ozdobnik.Galę finałową wspominam:
Jak do tej pory jest to dla mnie gala życia. Poczułem na niej wszystkie elementy, które dają ten niepowtarzalny smak imprezom takiego typu. A więc była profesjonalna organizacja, wspaniała, wręcz pyszna oprawa. A później fantastycznie stopniowane napięcie. Kolejne konkurencje, kolejne pokazy i rosnąca niepewność. Trema i nadzieja. Nadzieja i trema. I jury. Pełne klasy i elegancji piękne kobiety o czarującym sposobie bycia. Ale jednocześnie tak czujnie przyglądające się i wyłapujące najdrobniejsze błędy. Trema. I coraz bliżej do Tego Momentu. Koniec pokazów i chwile niepewności. Pierwsze nominacje….Serce podchodzi do gardła….
Najbardziej zaskoczyło mnie:
werdykt jury. Wiedziałem, że jest kilkanaście kategorii wyróżnień w konkursie. Myślałem o miejscu w ścisłej czołówce, marzyłem momentami o miejscu na podium. Ale nie przypuszczałem, nie wyobrażałem sobie ,że otrzymam 6 najważniejszych tytułów na 11 możliwych. I ten Najważniejszy. Mistera Polski. Długo nie mogłem uwierzyć, że to nie sen.
Najmilej wspominam:
pracę z całym zespołem „wspomagającym”. Garderobiane, wizażystki, choreografki, to były wspaniałe dziewczyny, które miały bezpośredni wpływ na nasz, finalistów wizerunek. Szczególnie miło wspominam pracę z Djamilą (wizażystka),której profesjonalizm mógł konkurować tylko z jej cudowną ale jakże oryginalną urodą.
Tytuł Mister Polski 2008 zmienił w moim życiu:
Na pewno ten tytuł stał się uzupełnieniem regionalnego wyróżnienia Mister Beskidów. Dla moich bliskich, znajomych był okazją do satysfakcji, może nawet dumy. Ja czuje się naprawdę wyróżniony ale nie jest to na pewno dla mnie wydarzenie, które mogłoby całkowicie czy wręcz diametralnie zmienić mój dotychczasowy stosunek do świata, ludzi , sposobu bycia i mojej filozofii życia. Na pewno jest to wielki prezent od losu i chciałbym go dobrze wykorzystać. Jest to jedyna szansa w życiu, na zaistnienie w mediach, może w świecie showbiznesu. Jest to dla mnie na pewno szansa na znalezienie może nowej drogi a przynajmniej dróżki w swoim życiu. Ale by tak się stało ktoś musi mnie zauważyć. Ja nie należę do ludzi którzy chcą osiągnąć sukces za wszelka cenę. Nie należę do ludzi, którzy za wszelka cenę, kosztem nawet ośmieszenia swojej osoby będą dobijać się do magicznych drzwi innego świata. Być może na tym stracę ale nie mogę się sprzeniewierzyć swoim zasadom. Najmodniejszy obecnie i podobno najskuteczniejszy przepis na sukces to: „ Wyrzucą cię drzwiami, wracaj oknem”
A może ja zmienię te zasadę
A może ja zmienię te zasadę
| < Poprzednia | Następna > |
|---|


