Home Wywiady Konkurs dał to, na co liczyłam. - Joanna Spychalska

Konkurs dał to, na co liczyłam. - Joanna Spychalska

Przeciwnicy konkursów piękności grzmią, że to targowiska próżności, że łudzą one lekkim i luksusowym życiem, a tak naprawdę niczego uczestniczkom nie zapewniają, że kandydatki traktowane są w nich przedmiotowo i stają się jedynie marionetkami w rękach sponsorów. Czy tak jest rzeczywiście? A jak to wygląda z punktu widzenia dziewczyn startujących w takich imprezach? Czy czują się one wykorzystane?

 

W 2007 roku Joanna Spychalska była nieśmiała, może trochę dziecinna, ale bardzo wesoła, optymistycznie nastawiona do życia i samodzielna. Miała swoje wielkie marzenia, jednak  nie wierzyła, że kiedyś się spełnią. Uczęszczała do klasy maturalnej III LO w Lubinie. Miała 10 pomysłów na minutę i szybko zmieniała kierunki swoich zainteresowań. W  tamtym okresie chciała zostać wizażystką lub kosmetyczką (nadal zresztą rozważa taką możliwość:)) Interesowała ją bardzo kryminologia i z zapartym tchem pochłaniała wprost programy o tej tematyce na Discovery Channel oraz książki pożyczone od  mamy. Wbrew zapewnieniom pana, który przedstawiał finalistki Miss Polski 2007 na samej już Gali, nie pochłaniała jej matematyka, wręcz przeciwnie:) Chyba zresztą ku rozpaczy jej rodziców i nauczycieli. Była i nadal jest typową humanistką, uwielbia pisać i czytać o niemalże wszystkim. Jej plany w tamtym okresie co do kierunku studiów oraz przyszłego zawodu nie były jeszcze sprecyzowane, ale  zawsze chciała zostać modelką, śledziła świat mody i zazdrościła dziewczynom, których twarze zdobią okładki kolorowych magazynów. Marzyła także o dalekich podróżach, fascynował ją Egipt, chyba ze względu na swój niepowtarzalny klimat tajemnicy...

Przed 2007 rokiem Joanna oglądała wspólnie z siostrą wszystkie konkursy piękności, jakie były emitowane :P I gdy tylko skończyła 18 lat, postanowiła sama spróbować swoich sił w takiej zabawie. (Jak się później okazało, była jedną z  dwóch  najmłodszych finalistek Miss Polski 2007.

 

Zdecydowałam się na udział w wyborach Miss za namową koleżanek. Dowiedziałam się o eliminacjach zupełnie przypadkowo, ale postanowiłam spróbować. Organizatorka, która zajmowała się konkursem  w moim mieście, reprezentowała akurat Miss Polski i teraz bardzo się cieszę, że trafiłam właśnie na ten konkurs. Na początku podeszłam do tego jak do zabawy, jednak po kolejnych wygranych zaczęłam myśleć o tym, jak o przepustce do wielkiego świata. Liczyłam na to, że spełnią się moje marzenia o dalekich podróżach i o modelingu. Nie czarujmy się, wszystkie dziewczyny chcą, aby ich uroda została doceniona i odpowiednio wyróżniona:) To taka nasza mała, zupełnie niegroźna  wada...

Pierwszym etapem był konkurs Miss Lubina, który został połączony z konkursem piękności sąsiedniego miasta, a w  rezultacie do zgarnięcia były dwa tytuły. Pamiętam, że tak bardzo się denerwowałam,  że nie mogłam się uśmiechnąć, a jak już mi się to udało, szczęka zastygła mi w  jednej pozycji i nie chciała puścić...:P Mimo to powiodło mi się i wygrałam:).

 

Później poszło już  z górki. Poprzeczka jednak została podniesiona znacznie wyżej - zostałam wysłana na wybory Miss Dolnego Śląska. Bardzo miło wspominam ten konkurs, zgrupowanie spędziłam z bardzo sympatycznymi dziewczynami, z którymi do dziś utrzymuję kontakt. Tym razem szczęście znów mi dopisało, ponieważ zajęłam pierwsze miejsce:).

Kolejnym i już ostatnim szczeblem był Narodowy Konkurs Miss Polski 2007. Przeszłam półfinały i trafiłam do finału. Bardzo się cieszyłam i również dobrze wspominam tamten okres. Stres był duży, ale organizatorzy starali się nam umilić czas oraz traktowali niemalże po królewsku. Bardzo miło wspominam nasze próby do finału, które prowadził surowy, ale bardzo dowcipny oraz sympatyczny choreograf, a także  stołówkę, na której podawali nam same rarytasy...Wstyd się przyznać, ale jedzenie było tak pyszne, że niemal każda z nas, która sobie nie żałowała, przybrała na wadze:)

Niemal rokrocznie konkursowi Miss Polski towarzyszą sensacyjki, skandale. Jak było w 2007 roku? Jakie wówczas krążyły w kuluarach plotki?

Plotki...Hmmm...nie przypominam sobie żadnej konkretnej, aczkolwiek na pewno było ich dużo:) Jest jednak plotka, która zawsze towarzyszy każdemu konkursowi piękności, a mianowicie dziewczyny posądzane są o bliższe kontakty ze sponsorami lub ludźmi, którzy mają  bezpośredni wpływ na wyniki wyborów. Być może kiedyś były takie sytuacje, plotka musiała mieć gdzieś swój początek, mogę jednak dać słowo, że w Miss Polski coś takiego nie ma prawa zaistnieć. Zajmowali się nami odpowiedzialni i kompetentni ludzie, a co za tym idzie, jest to kompletna bzdura:)

A jaka w takim razie jest prawda na temat zawieranych w trakcie przedkonkursowych zgrupowań przyjaźni?

Myślę, że dużo w tym prawdy. Mimo, że wszystkie byłyśmy rywalkami i atmosfera czasami bywała napięta, to rodziły się między nami przyjaźnie. Większą sympatią darzyłam kilka dziewczyn. m. in. Juliannę Ozgę, Ewę Relidzyńską (mieszkałam z nimi w pokoju), Madzię Puchrowicz, Angelikę Żabińską, Milenę Lutrzykowską oraz Beatę Szumińską. Tyle wyjątkowych dziewczyn zgromadzonych w jednym miejscu i czasie zawsze może powodować stresujące sytuacje, więc było kilka nieporozumień, ale myślę, że tak naprawdę wszystkie się w jakiś sposób lubiłyśmy i wspierałyśmy...Miałyśmy przecież tylko siebie! Moim zdaniem w trakcie zgrupowania nie było faworyzowania kandydatek, każda z finalistek była traktowana tak samo. Mam do dziś kontakt z kilkoma dziewczynami, ale raczej bardzo sporadyczny.

Po wielu tygodniach pracy i przygotowań nareszcie Wielki Finał! Korona Miss Polski 2007 spoczęła na głowie Karoliny Zakrzewskiej z Zielonej Góry, a Joanna została I Vicemiss! Była tak bliska zwycięstwa...Jak ocenia werdykt jury i czy tytuł I Vicemiss Polski to dla niej sukces, czy porażka?

Karolina jest bardzo sympatyczną, spokojną i skromną dziewczyną o wyjątkowej urodzie. Szczerze powiedziawszy nie poznałam jej zbyt dobrze przed finałem, poznałyśmy się lepiej dopiero w trakcie promowania konkursu, już po wyborach. Uważam, że to był trafny werdykt, Karolina była jedną z moich faworytek:)

 

Nie od dziś wiadomo, że każda z dziewczyn zdecydowała się na udział  w konkursie w nadziei, że to właśnie ona będzie kolejną Miss Polski. Niestety kandydatek na to miejsce było aż 24, więc uważam, że miejsce drugie, czyli tytuł I Vice Miss Polski, to i tak spory sukces. Przez moment miałam poczucie, że byłam o krok od korony, ale dzięki temu, że ostatecznie jej nie zdobyłam, mogłam zdać maturę. Podczas kiedy Karolina przygotowywała się do konkursu Miss World, ja miałam czas na naukę i szczerze mówiąc nie odczuwałam złości czy smutku z tego powodu. Lepszego miejsca nie mogłam sobie wymarzyć:)

Dla Joanny zaczął się rok obowiązków. No właśnie, jakie są właściwie obowiązki I Vice Miss Polski? I jakie profity spływają na laureatkę takiego tytułu?

Obowiązkiem I Vice Miss Polski jest przede wszystkim promowanie konkursu na różnego typu imprezach, bankietach (również dobroczynnych), czy przyjęciach, a także branie udziału w konkursach międzynarodowych. Jest to niepowtarzalna okazja do poznania wielu interesujących ludzi, zobaczenia i odwiedzenia ciekawych i pięknych miejsc oraz przede wszystkim do świetnej zabawy:)

Joanna wspomniała o międzynarodowych konkursach piękności. Zwykle dziewczyny z finałowego Top 3 reprezentują Polskę na takich imprezach. Jej nie zobaczyliśmy na żadnym. Dlaczego?

Otrzymywałam takie propozycje i bardzo żałuję, że z żadnej nie skorzystałam. Jednak kiedy nadarzyła się pierwsza okazja, miałam podpisany kontrakt z agencją modelek w  Azji i szykowałam się do wyjazdu. Za drugim razem, a było to całkiem niedawno, musiałam odmówić, gdyż pracuję na stałe i trzytygodniowy urlop nie wchodzi w grę. Myślę, że gdybym mogła sobie wybrać konkurs, byłby to najbardziej prestiżowy Miss World lub Miss Universe, ponieważ to naprawdę zaszczyt znaleźć się wśród najpiękniejszych kobiet świata. Poza tym niektóre z nich są niezwykle aktywne społecznie, pomagają innym i angażują się w akcje charytatywne. To piękne, że kobieta obdarzona wyjątkową urodą wykorzystuje ją, aby pomagać potrzebującym.

Rok z tytułem I Vicemiss Polski minął bardzo szybko. Co po nim pozostało?

Po wyborach Miss Polski pozostały przede wszystkim piękne wspomnienia, znajomości i dużo pamiątek...zawsze zbieram pamiątki, wybory nie były wyjątkiem:) Został także laptop, który służy mi wiernie do dziś:)

 

Konkurs Miss Polski zdecydowanie dał mi to, na co liczyłam. Może nie tyle nawet konkurs sam w sobie, ale pracujący przy nim naprawdę wspaniali ludzie, którzy starają się stworzyć dla dziewczyn lepszą przyszłość i start w życiu, za co chciałabym im serdecznie podziękować, bo to dzięki ich staraniom i zaangażowaniu osiągnęłam tak wiele:)

W moim życiu zmieniło się niemal wszystko, co mogło się zmienić...Zrealizowałam swoje marzenia, jestem modelką. W ubiegłym roku odwiedziłam kilka pięknych krajów i zagościłam w kilkudziesięciu magazynach oraz katalogach :) Zmieniłam się w otwartą oraz odważną, chyba już mogę powiedzieć kobietę, uwielbiam życie i staram się czerpać z niego to, co najlepsze. Konkurs Miss Polski oraz podróże nauczyły mnie wielu przydatnych rzeczy, zdobyłam wiele doświadczeń zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Kiedy pierwszy raz wyjechałam, zostałam zupełnie sama tysiące kilometrów od domu i musiałam wydorośleć w  trybie natychmiastowym. Niczego jednak nie żałuję, ponieważ to wszystko było elementem spełnienia moich marzeń...

Dziś? Hmm...Chyba tylko nazwisko pozostało zupełnie nie zmienione:) Nadal mieszkam z rodzicami, jednak każdą wolną chwilę spędzam z Moim Ukochanym we Wrocławiu, gdzie planuję się przenieść wkrótce na stałe i rozpocząć studia zaoczne. Pracuję w Centrum Językowym jako asystentka oraz dodatkowo zajmuję się II Filarem Otwartego Funduszu Emerytalnego. W wolnym czasie, którego niestety nie mam tak dużo, jak bym tego chciała, załatwiam wszystkie niezbędne sprawy (pracuję od 10.00 do 18.00 co trochę komplikuje życie), spotykam się ze znajomymi, klientami oraz najbliższą rodziną. Kiedy wracam do domu po pracy i mam chwilę, żeby odetchnąć, zazwyczaj wynagradzam sobie cały dzień ciężkiej pracy czymś pysznym do jedzenia, ubieram puchaty szlafrok i zasiadam do telewizora. Bardzo często gram z moją mamą w Scrabble lub karty, a  późnymi wieczorami rozmawiam z chłopakiem oraz znajomymi na internecie. Staram się także dbać o siebie i swoją urodę, ale tylko ja wiem, co dzieje się długie godziny za zamkniętymi drzwiami łazienki:P Staram się nadal rozwijać swoje umiejętności modelki, dlatego pracuję dorywczo w tym zawodzie. Nie potrafiłabym zrezygnować z pozowania do zdjęć, ponieważ to kocham i tylko wtedy, kiedy mogę robić przed obiektywem to, co dyktuje mi ciało, czuję się naprawdę wolna i piękna...

Trudno się dziwić, że po takich doświadczeniach u Joanny pozostał sentyment i zainteresowanie wyborami Miss

Nadal staram się nie opuścić w telewizji żadnego konkursu piękności, choć oczywiście najwierniejsza jestem mojemu konkursowi Miss Polski ;) Myślę, że nie mam swojej ulubionej Miss, jednak  bardzo polubiłam Miss Polski 2006 Olę Ogłazę - naprawdę przesympatyczna dziewczyna o bardzo nietypowej urodzie.

Myślę, że największym plusem konkursów piękności jest to, że umożliwiają one dziewczynom lepszy start, pracę, znajomości oraz przede wszystkim szansę na spełnienie marzeń. Jest to naprawdę wspaniałe doświadczenie i wszystkie uczestniczki, nie tylko te nagrodzone, mają szansę zdobyć doświadczenie życiowe, nabrać pewności siebie oraz zrobić kolejny ważny krok w swoim życiu. Minusem natomiast jest to, że konkursy niestety dyskryminują dziewczyny mniej urodziwe i wyróżniają tylko te o nieprzeciętnej urodzie. Z jednej strony dziwną rzeczą jest nagradzanie kogoś za to, jak wygląda, a  nie np. za jego osiągnięcia, bo to przecież w dużej mierze jest kwestia genów, czyli czegoś na co nie mamy niestety wpływu. Nie zmienia to faktu, iż  wybory Miss wymagają ciężkiej pracy oraz poświęcenia swojego czasu, wysiłku oraz uwagi.

 

Myślę, że konkursy tracą na popularności, ponieważ wdg telewidzów nie zawsze wybór dokonywany jest sprawiedliwie. Jest tyle ładnych dziewczyn, każdemu podoba się inny typ urody, w rezultacie kiedy nasza faworytka nie zwycięża, oburzeni wyłączamy telewizor i przysięgamy, że to był nasz ostatni raz z konkursami piękności :). Tak na poważnie, wydaje mi się, że brakuje dziewczyny lub kilku, które naprawdę by się wyróżniały urodą od reszty. Wtedy emocji byłoby na pewno wiele więcej:) Jestem zdania, że Polki to jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie, jednocześnie są bardzo naturalne. Te naprawde piękne, powinny więc znaleźć w sobie odwagę i wykorzystać daną im szansę.

Wydaje mi się, że aby podnieść oglądalność takich imprez, dobrym pomysłem byłoby np. dołączenie do telewizyjnej relacji materiału filmowego z przygotowań lub zza kulis. Myślę, że fajnym pomysłem byłoby także dołączenie kilku tytułów, np. na najmilszą finalistkę, którą wybrałyby dziewczyny lub na najbardziej wysportowaną i zwinną, którą można by było wyłonić w zawodach zorganizowanych podczas zgrupowania.

 

Na pewno warto organizować konkursy piękności oraz w nich startować, ponieważ, jak już wcześniej wspominałam, jest to niezapomniane doświadczenie, mogące zaowocować w przyszłości oraz przede wszystkim świetna zabawa i przygoda.

 

Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że mylą się przeciwnicy konkursów piękności. Mimo swoich minusów są one dla ich uczestniczek niezapomnianą przygodą, stwarzają nowe szanse i możliwości, pomagają zrealizować marzenia i pozostawiają piękne wspomnienia. A startujące w nich dziewczyny, otoczone są opieką, życzliwością i troską.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję bardzo za wysłuchanie moich wspomnień, pozdrawiam serdecznie  wszystkie koleżanki z Miss Polski, przesympatycznych ludzi z Misslandu oraz wszystkich, którzy przeczytali mój wywiad :)

 

Asia Spychalska
  Wywiad przygotowała Katarzyna Żebrowska

Translate