Home Wywiady Miss Polonia czy Miss Polski - Joanna Prus

Miss Polonia czy Miss Polski - Joanna Prus

Jest taki stereotyp, że finalistka Miss Polonia, to osoba przebojowa, pewna siebie, świadoma swoich atutów. I że tylko dziewczyna posiadająca te cechy ma szansę na światową karierę. Czy tak jest rzeczywiście? A może czasami baśń o Kopciuszku staje się rzeczywistością?

 

Joanna Prus urodzona i wychowana w małym miasteczku Ustrzyki Dolne była bardzo nieśmiałą i wstydliwą dziewczyną. Od zawsze marzyła o podróżach, przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych. Marzyła o tym, żeby tam kiedyś mieszkać:) Wierzyła, że marzenia się spełniają, jeśli tylko trochę im w tym pomóc. Oto jak powoli, krok po kroku, je realizowała.

Zaczęło się od mojego pobytu w Rzeszowie, gdzie szukałam szkoły wyższej, w której miałam zamiar się uczyć po zdaniu matury. Dużo słyszałam o regionalnym konkursie Miss Nowin, który odbywał się w tym mieście. Zdecydowałam się wstąpić do biura Nowin, tam wypełniłam zgłoszenie, zrobiono mi zdjęcie i z czasem zostałam wybrana dzięki głosom czytelników do ścisłej finałowej dwudziestki. W finale Miss Nowin, który odbył się w Rzeszowie, zdobyłam ten najważniejszy tytuł i zostałam także Miss Publiczności. Główną nagrodą była wycieczka na Wyspy Kanaryjskie, na którą zabrałam moją kochaną mamę. Była to dla mnie najwspanialsza nagroda, jaką mogłam dostać!

 

Po konkursie w Rzeszowie odwiedzałam przyjaciół w Warszawie. Tam zgłosiłam się na casting (już nie pamiętam jaki), na którym fotograf zaproponował mi sesję zdjęciową do kalendarzy. Fotograf ten przyjechał do mojej rodzinnej miejscowości i tu odbyła się moja pierwsza sesja zdjęciowa, z której otrzymałam 100 zdjęć.

 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wydaje się naturalne, że tytuł Miss Nowin i pierwsza sesja zdjęciowa, to nie jest koniec, a dopiero początek kariery Joanny. W 2002 r. przyszedł czas na konkurs Miss Polonia.

 

Zawsze interesowałam się konkursami piękności i mój dziadzio (który umarł tuż przed finałem Miss Polonia) zawsze do mnie mówił "Moja Miss Polonia", zaś moja mama zawsze powtarzała, że jej przypominam Anetę Kręglicką.

 

Zresztą Aneta Kręglicka to oczywiście moja ulubiona Miss Polonia. Bo jest piękną i mądrą kobietą. I była właściwym wyborem na reprezentowanie polskich kobiet na świecie.

 

Joanna postanowiła pójść w ślady swojej idolki. Ale nie był to jedyny powód jej startu w konkursie Miss Polonia

 

Moją motywacją do udziału w tej imprezie była zdecydowanie możliwość podróżowania, co kocham najbardziej...Zawsze marzyłam o aktorstwie, myślałam, że może udział w konkursie otworzy mi drzwi do "kariery"...Więc zdecydowałam się wysłać zdjęcia zarówno do Biura Miss Polonia, jak i Miss Polski. Od organizatorów obu konkursów otrzymałam odpowiedź i najpierw byłam na zdjęciach w Krakowie do Miss Polski, a następnie do Miss Polonia. Biuro Miss Polski czekało na podpisanie ze mną umowy, ale ja wybrałam Miss Polonia. Czy to był dobry wybór? Nie wiem...Czy żałuję? Hmm...może trochę....Może bardziej poszczęściłoby mi się w wyborach Miss Polski?

Tym sposobem Joanna stała się jedną spośród 30-tu finalistek konkursu Miss Polonia 2002. Jako jedyna reprezentowała Podkarpacie, większość dziewczyn była z innych stron Polski. Niestety Joanna nie zachowała dobrych wspomnień z konkursu.

 

Czy konkurs spełnił moje oczekiwania? Nie. Byłam rozczarowana. Pierwsze skojarzenie, jakie mam, gdy myślę Miss Polonia – brak organizacji.

 

Po zgrupowaniu przygotowawczym i koncercie finałowym Miss Polonia 2002 została Marta Matyjasik.

 

Szczerze mówiąc, to nie pamiętam Marty ze zgrupowania. Nie odczułam rywalizacji. Moją faworytką była Anna Niemcewicz. Zaprzyjaźniłam się wtedy z Gosią Belcarz i Kasią Urbanowicz.

 

Ukoronowano nową Miss Polonia, wybory dobiegły końca. Joannie poza wspomnieniami, pozostało po nich niewiele.

 

Kilka zdjęć i pamiętam, że poczułam się wyróżniona, kiedy po wyborach Miss Polonia umieszczono moje zdjęcie obok WSZYSTKICH MISS POLONIA z lat poprzednich w magazynie "Gala". I podpisano Joanna Prus podczas wyborów Miss Polonia... Artykuł był o konkursach piękności.

Co jeszcze? Gosia Belcarz przyjechała do mnie na narty na parę dni i na tym się skończyły moje kontakty z finalistkami konkursu Miss Polonia 2002.

Mimo wszystko Joanna jest zdania, że bycie miss to same przywileje. Ona miss nie została, ale dziś z perspektywy kilku lat trochę inaczej ocenia zarówno siebie,  jak i swój ówczesny występ.

 

Uważam, że w Polsce mamy piękne kobiety, które mają potencjał i nawet o tym nie wiedzą. Do konkursów Miss Polonia nie wybiera się odpowiednich kandydatek, a dziewczyny są słabo przygotowane.

 

Ja sama, szczerze mówiąc, mając dzisiejszą wiedzę i doświadczenie, wystartowałabym w konkursie jeszcze raz. Szczególnie teraz, kiedy najlepiej się czuję w swoim ciele. Zdecydowanie bardziej wierzę w siebie i wiem, że wypadłabym rewelacyjnie. Uroda w tym konkursie jest ważna, ale to, czego jak uważam, brakowało mi w 2002 r., to pewności siebie i przygotowania pod każdym względem (garderoby, sposobu chodzenia, uśmiechu na twarzy i tej iskry). Byłam wtedy cichą i nie wierzącą w siebie nastolatką z małej miejscowości. Nikt nie zauważył we mnie potencjału, z wyjątkiem Zygmunta Fury z Krakowa (któremu jestem bardzo wdzięczna). Pan Zygmunt jest założycielem agencji Rores Models w Krakowie. Dzięki niemu dostałam wizę aby móc reprezentować Polskę na Miss Hawaiian Tropic International 2003. Pamiętam do dziś, jak pan Zygmunt Fura wydzwaniał w poszukiwaniu sponsorów mojego wylotu na ten konkurs, ale niestety nie udało się znaleźć nikogo właściwego. Mimo wszystko postanowiłam skorzystać z wizy, spełnić swoje marzenie i odwiedzić USA.

Dziękuję Panu Zygmuntowi Furze za to, że we mnie wierzył. Ktoś taki powinien być prezesem konkursu Miss Polonia.

 

Od tego wyjazdu zaczęło się Joanny american dream. Dzisiaj...

 

Jestem szczęśliwa, mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Pracuję jako modelka. Dużo podróżuję, wolny czas spędzam uprawiając sporty. Moje wielkie hobby to tenis. Sprowadziłam do Ameryki całą rodzinę, która zaaklimatyzowała się tutaj już po dwóch pierwszych miesiącach pobytu.

 

Gdybym miała córkę, która waha się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, pozwoliłabym jej samodzielnie podjąć decyzję. Jeżeli zdecydowałaby się wziąć udział, pomogłabym jej się przygotować jak najlepiej, ale wolałabym, aby podpisała kontrakt z jakąś agencją modelek i pracowała jako modelka.

Joanna Prus jest żywym dowodem na to, że marzenia się spełniają, szansę na zrobienie kariery mają nawet te dziewczyny, które nie założą korony Miss Polonia i że warto wierzyć w baśnie, bo z pięknego kaczątka, może wyrosnąć jeszcze piękniejszy łabędź.
  Wywiad przeprowadziła Katarzyna Żebrowska

Translate